2016-05-10

Obraz tygodnia – Włodzimierz Pawlak

Włodzimierz Pawlak (ur. 1957 r., Korytów k. Żyrardowa)

Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. W 1985 obronił dyplom w pracowni prof. Rajmunda Ziemskiego. Od 1982, jako student III roku ASP, do 1992 roku, należał do Gruppy – neoekspresjonistów, którzy zrewolucjonizowali polskie malarstwo. Od 1983 regularnie wystawiał i uczestniczył w akcjach Gruppy, współredagował jej pismo "Oj dobrze już". Brał też udział w wystawach kościelnych i niezależnym ruchu artystycznym. W latach 1986-2007 prowadził Pracownię Malarstwa i Rysunku na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego na macierzystej uczelni.

Dwa cykle prac z 1983 roku stoją u początku drogi artystycznej Pawlaka: "Świnie" (malarstwo) i "Muchy" (kolaże wykonane w pracowni Ryszarda Winiarskiego). Oba dają wyraz ówczesnym nastrojom: "Świnie" jako odreagowanie, swoista cicha zemsta, "Muchy" jako przeniesienie tych emocji w rejony ogólnej refleksji, wspartej lekturą "Ziemi UIro" Miłosza. Od tych prac aż do roku 1989 Pawlak pozostanie artystą czujnym na impulsy społecznej i politycznej rzeczywistości Polski. 

Cykl prac dyplomowych "Obrazy zamalowane" nie komentował ich formy, lecz wziął się z zamiaru artysty zamalowania ich na oczach komisji dyplomowej, co miało być gestem zniszczenia i solidarności z anonimowymi autorami politycznych napisów na murach (o "wojnie na murach" traktowała też jego teoretyczna praca dyplomowa „Tworzenie i niszczenie”, ilustrowana dokumentalnymi fotografiami). Zamiar nie został wykonany, ale Pawlak powrócił do niego w obrazach z lat 1986 - 1987, w wypracowanej już metodzie twórczej, która polegała na nakładaniu warstw farby na namalowaną już kompozycję na płótnie, dzięki czemu, artysta, poszukiwał doskonalszej formy malarstwa. Od 1989 roku artysta opracowywał cykl malarskich „Dzienników”, za który w 1990 r. roku otrzymał Grand Prix XXII Międzynarodowego Festiwalu Malarstwa w Cagnes-sur-Mer. Na początku lat 90. powstała seria obrazów o bieli, która przewijała się w kilku cyklach malarskich, m.in. „Requiem”, „Ikony industrialne”. Motyw bieli w obrazach jest kontynuowanye przez artystę do dnia dzisiejszego. Wątkiem, który narasta od połowy lat 90., jest dialog Włodzimierza Pawlaka z historią sztuki polskiej i teorią konstruktywistów polskich i rosyjskich: Katarzyny Kobro, Władysława Strzemińskiego, Kazimierza Malewicza i innych. Ważnym elementem twórczości Pawlaka są również rozważania teoretyczne, które należy traktować szerzej, niż tylko komentarz do twórczości artysty.


Cykl „Dzienniki” Włodzimierza Pawlaka, to intymny, metaforyczny i konceptualny zapis upływającego czasu, realizowany od 1989 roku, do dnia dzisiejszego. Jednolite formalnie, wyjątkowe, fakturowe kompozycje, powstają poprzez nanoszenie na zagruntowane płótno grubych warstw białej farby. Następnie, artysta stawia ołówkiem siedem kresek, które skreśla ósmą i notuje daty na krawędzi blejtramu. Poszczególne paski różnią się odcieniami bieli i grubością ołówkowej kreski. Jednostajne rzędy, zapełniają całą płaszczyznę obrazu. Mimo monotonii zapisu, każdy z obrazów jest niepowtarzalny. Artysta mierzy i opisuje mijający czas, dopisując do tytułu „Dziennik” kolejny numer. Dokumentowanie w ten sposób upływającego czasu może przywodzić na myśl, odliczanie kolejnych tygodni na ścianie więziennej celi. Obrazy stały się metaforycznym zapisem przemian ustrojowych, zmian gospodarczych i społecznych. Równolegle do „Dzienników” – obrazów, powstają obiekty – rzeźby, czyli materiały zużyte w procesie twórczym (tubki, butelki, pędzle, gwoździe), pokryte białą farbą, zostają niejako włączone przez artystę do obrazów. Agnieszka Szewczyk, kuratorka wystawy Włodzimierza Pawlaka, „Autoportret w powidokach w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki”, zwraca uwagę, że obiekty-rzeźby stanowią pewnego rodzaju aneksy do obrazów, są ich trójwymiarowym, przestrzennym ekwiwalentem. „Dzienniki” Włodzimierza Pawlaka, to dzieło totalne, porównywane często z „Obrazami liczonymi” Romana Opałki, ukazujące refleksję artysty nad upływającym czasem, któremu nadał materialną postać.

"Malowanie w samotności - stawianie uszeregowanych rzędów siedmiu kresek skreślonych ósmą, wpadanie w rytm - bliskie było medytacji zawieszającej na chwilę bieg czasu i rzeczywistość dookoła. ‘Na pewien czas znikam, nie ma mnie. Kiedyś to potrafiło trwać kilka godzin, ale teraz robię sobie takie święta tylko kilkuminutowe’"